Wpadki dzieci podczas wakacji: „Moja żona rzuciła się na maskę radiowozu, faceci byli oszołomieni”
Aby mieć pewność, że nie przegapisz żadnych rekomendacji ani historii, zapisz się na nasz nowy newsletter „Live Experience” .
Pomimo dobrze zaplanowanych wakacji, dobrze spakowanych walizek i precyzyjnie ustalonego planu podróży, nieprzewidziane zdarzenia mogą zamienić rodzinne wakacje w… koszmar. Rodzice opowiadają nam o swoich najgorszych wakacyjnych doświadczeniach z dziećmi. W tym odcinku Gilles, 60-letni paryski nauczyciel matematyki, wraz z żoną i dziećmi spędzają wieczór na tureckim komisariacie policji po problemie biurokratycznym.
Lipiec 2011, Turcja. Jest nas sześcioro: moja żona Véronique, czworo dzieci w wieku od 8 do 14 lat i ja. Przyjechaliśmy do Stambułu trzy tygodnie temu i właśnie wracamy z podróży samochodem przez kraj. Jesteśmy w drodze, w regionie Kütahya, kiedy zatrzymuje nas posterunek policji. To nie pierwszy raz, a poprzednie kontrole przebiegały bez problemów. Nie wiemy dlaczego, ale wygląda na to, że jest problem z dokumentami do naszego wynajętego samochodu. Czekamy, długo, a facet mówi nam, że musimy jechać za nim na komisariat.
„Trochę się martwimy, bo Turcja to obcy kraj i nie wiemy, jaka jest tu policja. Zabierają nam paszporty i prawo jazdy. Moja żona wpada w szał: wysiada z samochodu i rzuca się na maskę radiowozu! Krzyczy, że go nie ma.
Libération